Byliśmy w Radiowej coś zjeść i.. Tak, jak pamiętałam, że mi tam smakowało, tak przedwczoraj moje podniebienie i mój język przeżyły jakiś napad czegoś, co długo nie udało się z nich usunąć.. I portfel lubego został uszczuplony, a my wyszliśmy zniesmaczeni. No, tyle.
- Czuję się, jakbym miała jakiś kwas na języku. Na dno tego podgrzanego talerza chyba ktoś nalał Domestosa..
- No. To już wiemy, gdzie na obiady
nie chodzić.
- Porażka. Pamiętałam, że tu było dobre żarcie!
- Mam dwa podejrzenia. Pierwsze brzmi: to było celowe. Bo wyglądamy na łachmaniarzy, więc dostaliśmy niedobre..
- Albo..?
- Aaaaaaaaalbo.. tu po prostu żarcie jest niedobre.
-